niedziela, 3 listopada 2013
Telefony w szkołach
Otóż w mojej szkole jest kompletny zakaz używania komórek. Większość nauczycieli nie reaguje jeżeli ktoś ma telefon ale są nauczycielki które maja fiola na tym punkcie. Mi osobiście grożono 3 razy jednak mój dar przekonywania pozwolił aby moja komórka została na swoim miejscu. A nie w biurku u dyrektora. Ale mniejsza z tym. Rozumiem ze jeżeli ktoś by grał pisał SMSy dzwonił na lekcji to ok można zabrać, ale czemu zabierają telefony na przerwach gdy przykładowo pisze SMS do kogoś lub słucham muzyki albo gram,czemu? Widocznie niektórzy uważają ze lepiej iść sobie na fajki lub jak to nie którzy robią na jointa niż se kulturalnie posłuchać muzyki. Ale co sie dzieje gdy jakaś nauczycielka musi obliczyć coś trudnego a nie wzięła kalkulatorka? Wtedy pada znamienne pytanie ,,Czy ktoś ma kalkulator, może być w telefonie". I zatrzymajmy sie w tym miejscu. W tej oto chwili nawet największy wróg telefonów w szkole ugina sie prosi ta pojedyncza jednostkę ( czyt. ucznia) aby mu to i to obliczył . Ale ja sie teraz pytam skąd przykładowo jakiś Szymon ma wiedzieć ze nauczyciel mi nie zabierze komórki? To pytanie zostawiam do waszej interpretacji. Teraz sie z wami żegnam Snikers
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Spytam z czystej ciekawości ... Co to za szkoła ? Podstawówka ? Bo zupełnie nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńPubliczne gimnazjum nr 2 im Sybirakow w Grajewie
OdpowiedzUsuń